↑ Powrót do Dydaktyka

Zanieczyszczenie nocnego nieba

Sporym problemem dla miłośników astronomii jest zanieczyszczenie nocnego nieba sztucznym światłem. Staram się z tym problemem walczyć, wysyłając petycje do władz i uświadamiając społeczność. Poniżej przedstawiam kilka wybranych artykułów w tym temacie. Zachęcam również do odwiedzenia stron Ciemne Niebo oraz The International Dark-Sky Association.

© Jerzy Strzeja Niech stanie się... ciemność!. "Urania - PA", maj-czerwiec 03/2011 (753), ss. 110-111.

Rozejrzyjmy się wokół. Najlepiej w nocy. Ostatnimi czasy "noc" to pojęcie umowne, wynikające z zegarka, a nie ze stanu faktycznego. Nocy, ciemnej nocy, o prot już nie ma. Rozmieszczono nieprawdopodobnie wręcz dużo latarń, które opłaca podatnik. Stawia się je w takim tempie i tak gęsto, że przyjdzie czas, gdy miasta albo gminy nie będzie stać na opłacenie rachunku za elektryczność. Reflektory takie, że można za ich pomocą oświetlić spore osiedle, walą światłem w niebo tylko po to, by np. przęsła mostu czy elewację wieżowca wyeksponować aż po szczyt iglicy. Każda, nawet malutka miejscowość, ma swoje kilkanaście czy kilkaset latarń, którymi świeci całą noc. Po co? To jest po prostu trwonienie pieniędzy. W domu gasimy światło na noc? Gasimy. Racjonalnie kalkulujemy wydatki. Nie można by w nocy, tak między 23 a 4 rano, gdy ruch niewielki, zgasić powiedzmy co drugą, a w miejscach, gdzie jest ich wybitnie dużo np. węzłach autostrady, zostawić zapaloną co czwartą? Latem po 23 można częściowo zrezygnować ze świecenia. Świt jest tak wczesny, że mało kto go ogląda. Jest tego takie mnóstwo, że nikomu ciemność nie grozi. Istnieje w miastach i gminach coś takiego jak licznik prądu? Czy ktoś w Polsce pomyślał, ile dałoby się zaoszczędzić pieniędzy? Docierają do nas sygnały z Niemiec, Austrii, a nawet USA. Tam samorządy starają się ograniczać oświetlenie, ponieważ każda zapalona żarówka to koszt. Czyżbyśmy byli bogatsi?

Dochodzi do tego bezpieczeństwo, gdyż po wyjechaniu z ciemniejszej ulicy taka lawina światła oślepia. Każdy samochód ma obowiązek jeździć na światłach. Własnych światłach. Nawet w dzień! Lepiej też, gdy skupi się na prowadzeniu, a nie czytaniu reklam. Szczególnie uciążliwe są wyrastające jak grzyby po deszczu ekrany LED. Człowiek pieszy, a w okolicach północy jest ich niewielu, mający na sobie elementy odblaskowe, jest łatwiej widoczny w półmroku, a nie w lawinie świateł. Wielokrotnie też widuje się samochody jadące bez świateł w "nocy" w mieście. Kierowca najzwyczajniej w świecie zapomniał i nie zauważył, że jedzie bez świateł, Nic dziwnego... Wycina się przydrożne drzewa, by było bezpieczniej. Na betonowym słupie z latarnią można się rozbić samochodem równie skutecznie jak na drzewie!

Apel do zarządców świateł miejskich, gminnych, wiejskich i wszelakich: ZGAŚCIE TE LATARNIE! Chociaż część, przynajmniej w głębokiej nocy. Istnieje też takie urządzenie jak czujnik zmierzchowy. Sprawdźcie, czy nie świecą już (jeszcze) za dnia. Nie marnujcie pieniędzy podatnika... Kierownictwu zakładów pracy (szczególnie kopalń, które mają doprawdy potężne reflektory widoczne na dziesiątki kilometrów), poddaję pod rozwagę koszta, jakie się z tym wiążą. Proboszczom iluminowanych kościołów również! Zdaje si, że płaci za to miasto albo gmina, niestety! Gdyby parafia, na pewno nie szafowano by tak hojnie światłem Najwyższemu Architektowi w niebo, niszcząc piękny widok Jego dzieła.Może jedna uliczna latarnia to groszowa sprawa (raczej złotówkowa), ale tych latarń są setki tysięcy, a najpewniej milion. Rok ma tyleż nocy co dni, więc jeśli każda latarnia co noc marnuje ten grosik to...

Odnosi się wrażenie, że ktoś ma interes w maksymalnym zużyciu prądu na koszt podatnika!

Bywają w telewizji reklamy nawołujące, byśmy sobie wyjęli ładowarkę z wtyczki albo telewizor czy monitor komputera wyłączyli z sieci na noc, gdyż tym sposobem zaoszczędzamy na rachunku za prąd i nie wyemitujemy CO_2 do atmosfery. (To, co się dzieje w szafowaniu energią dowodzi, że nikt tego nie bierze serio). Jeśli to prawda, po zgaszeniu zbędnych latarń miliony ton CO_2 nie pójdą do atmosfery, a miasta i gminy będą miały mniej do płacenia za prąd. Konkretne pieniądze! Więcej pieniędzy zostanie na remonty dróg. Wiele jest w polskich drogach oświetlonych dziur. Niepotrzebnie. Lepiej zrobić porządną nawierzchnię.

Zwalczamy dzikie wysypiska śmieci. Tymczasem światło, które jest bezużytecznie kierowane w niebo, to nie tylko marnotrawstwo, ale też śmieć. Wystarczy z góry w dół i mielibyśmy mimochodem dużo jaśniej pod nogami i można w pobliżu obiektu oświetlonego w ten sposób po prostu kilka latarń zdemontować. Modne są latarnie z kulistym kloszem. Pasuje do nich jak ulał powiedzonko: "Najciemniej pod latarnią". 60% światła idzie w górę. Gdyby był nad nimi ekran kierujący światło w dół, skorzystaliby z tego mieszkańcy Ziemi, a tak się większość marnuje i jeszcze zapaskudza niebo. Byłoby pęknie, gdyby w kraju Kopernika i heweliusza jego mieszkańcy mogli zobaczyć, a poza terenem zabudowanym, podziwiać gwiazdy. Warto ograniczyć tę rozrzutność, bo inaczej wszędzie będzie Las Vegas, a przyszłe pokolenia widok gwieździstego nieba będą znały tylko z berów i bojek śląskich.

Najoszczędniejsza żarówka to wyłączona żarówka.

© Jerzy Strzeja Niech stanie się... ciemność!. "Urania - PA", maj-czerwiec 03/2011 (753), ss. 110-111.